czwartek, 18 czerwca 2026

Zagórz...

Sezon startowy w pełni. Pomorze Sprint Cup, Mistrzostwa woj. Lubelskiego w sprincie, Gdańsk City Race, MP w sprincie…. Po Jadze-Korze jednak trzeba ciut odpocząć – sprinty nie maja sensu – dłuższe bieganie i owszem. Dla tych co nie wyruszyli przez pół Polski by pobiec 15-sto minutowy Sprint ruszył cykl treningów organizowanych przez Anię i Barbarę. Dziewczyny czekają na stacje SI, więc ciągle te treningi rozgrywane są w sposób analogowy na papierowych kartach startowych;-) 

Centrum zawodów - na przystanku autobusowym w środku lasu
Zagórz, ten k/Warszawy (nie mylić z tym w Bieszczadach), mapa Macierowe Bagno. Już chwilkę tutaj nie biegałem. Pogoda – lekko deszczowa – dobra na bieganie. Mapa w rękę i w las. PK 1 – ścieżkami, PK 2 – coraz bardziej ścieżkami – dopiero do PK 3 trzeba było się przedzierać…. ścieżką nienaniesioną na mapę. No, może nie do samego końca, bo ścieżka szła w bok, brzegiem terenu podmokłego… 

Z zakrzaczonej trójki trzeba wydostać się na azymut. Jak widać na przebiegu już tu musiałem coś źle ustawić kompas. O jakieś 90 stopni źle… wypadłem na drogę i lecę w lewo do PK 4. Mijam jedno skrzyżowanie ścieżek – to OK, ale pojawia się następne i linia energetyczna, a oczekiwanej górki ani śladu. Chwila konsternacji – wiem gdzie jestem – trzeba się wracać…. 

PK 5, 6, 7, 8 bez większej historii – azymut, w miarę trafiam, czasami udaje się pobiec ścieżką. 

Na azymucie do PK 9 wg mapy teren podmokły. W praktyce – pewno wszystko wyschło, ale krzaki zostały. Pojawia się wyraźna ścieżka, której nie ma na mapie. Na początku myślałem, że znajdę ścieżkę pomiędzy niebieskimi rejonami, ale nic takiego nie widać, a nie podoba mi się wchodzić w superkrzaki. W efekcie sporo obiegam i na koniec znajduję dół obok tego właściwego. 

Do PK 10 ścieżką. Tu ścigam się z kobiecą elitą;-) Wybieram wygodniejszą drogę do samego lampionu, lekko naokoło i znowu zostaję sam w lesie. 

Przy PK 12 spotykam mały tłum. PK 13-14 na plecach czuję oddech Bartka, ale sforuje się do przodu. Nie lubię biegać w tłoku ;-) Chwilami coś tam zaczyna kropić, ale w lesie tego nie czuć. 

Jak zwykle im dalej, tym lepiej mi idzie;-) Trochę bałem się zielonego przy ostatnim PK 18, ale roślinność okazała się całkiem przebieżna, a rów suchy i szeroki;-) 

Meta;-)
Meta, oddanie karty, chwila pogaduszek i do domu. Na mecie wrażenie robi Bartek – na metę przybiega z… rozmoczonymi strzępami karty startowej. Nie padało aż tak, by karta rozmokłą do tego stopnia, wszystkie mokradła były dobrze wyschnięte…. Nie wiem jak to zrobił, ale efekt uzyskał spektakularny;-)