Mistrzostwa Mazowsza – dystans klasyczny. Gdy Team360 opublikował komunikat techniczny, mocno zdziwiłem się długościami tras. Dla M55 ponad 8 km. Toż to jakiś ultralong z tego wyszedł! Choć mazowieckie lasy są szybkie, więc i prędkość poruszania się kłusem między drzewami ciut wyższa niż w górach.
Sobota zapowiadała się idealnie – słonecznie, bez deszczu i dość ciepło. Renata pojechała na drugi koniec kraju budząc mnie z rana, więc jak nic należało wybrać się na rozgrzewkowy Parkrun Malcanowski. Rozpocząłem piątkę tempem na rekord świata, ale po kilometrze przypomniałem sobie, że to miała być rozgrzewka przed klasykiem. Zwolniłem do truchtu 5:30… w dodatku coś mi szwankował pomiar tętna, więc co chwila stawałem i usiłowałem poprawiać pas piersiowy – wynik ostateczny Parkrunu jest więc taki, jak przystało na trucht.
![]() |
| Kopuła obserwacyjna bunkra |
![]() |
| Do startu gotowy... |
![]() |
| i pobiegli... |
Do PK 2 już trzeba biec na azymut. Konkurent cięgle siedzi mi na ogonie. W górę, w dół. Młodnik, chwila nawigacji i mam lampion. Dalej na trójkę, omijam młodnik jedną z wielu dróżek. Las przebieżny, więc grzech nie biec na azymut. Trafiam całkiem sprawnie na lampion PK 3.
PK 4 w kolejnym młodniku. Taki urok Otwockich lasów wydmy i młodniki.
Na przebiegu do PK 5 mała odmiana – zaorane pole… oczywiście pod młodnik;-) Znowu trafiam bezbłędnie, podobnie jak na PK 6 i PK 7.
Na PK 8 trzeba ominąć zagrodzony młodnik. W przeciwną stronę biegną tramwaje znajomych.
Coś za dobrze mi idzie. PK 8 trafiam od razu, PK 9 – miejsce kojarzę z tegorocznego Prymulka;-)
PK 10, PK 11 – chyba treningi biegowe dały mi wreszcie trochę kondycji i spokojnie myślę w czasie biegu, a nie tylko zajmuję się łapaniem tchu;-).
PK 12, 13 – ciut dłuższe przebiegi. Pora na PK 14. Drogą, czy granicą kultur? Wybieram drogę. Droga się kończy, ma być druga granica kultur po prawej… Nie widzę tam lampionu. Chwila błądzenia w nawłoci i wreszcie znajduję lampion, ale tracę w ten sposób ze trzy cenne minuty.
Gdy odbiegam od PK 15, widzę zbliżającego się do PK 15 Marcina – startował w pierwszej minucie, a ja w 15 – więc nie jest źle.
Lekkie wahnięcie przy PK 19. Azymut zniósł mnie w lewo i szukałem małego dołka w lesie. Znalazłem, ale taki bez lampionu, którego zresztą nie było na mapie;-)
Ostatnie dwa lampiony i meta. Meta po wielkiej piaskownicy. Taki finisz na dobicie uczestnika;-) 71:36. Miejsce trzecie (na razie), 15 sekund za drugim Piotrkiem! No tak, wszyscy przede mną z kategorii M55.
![]() |
| Meta na wielkiej piaskownicy |
W efekcie kończę na 5-tej pozycji przebiegając ponad 9 km w całkiem sensownym tempie jak na las. Szkoda łączonych kategorii, bo na medal się nie załapię, ale może jutro odbiję sobie w sztafetach!































