czwartek, 8 października 2026

MP Nocny

Polana z centrum zawodów w sobotę wyglądała całkiem inaczej. Tłum ludzi, brama mety, jupitery, latające drony…. Po prostu tak, jak zwykle na imprezie wyższej rangi. 

Centrum zawodów

Tak będzie wyglądała meta
Do startu całkiem niedaleko, przy mecie punkt widokowy. Startowałem „w drugim rzucie” więc miałem okazję zobaczyć nabieg na punkt widokowy: część przedzierała się powoli od południa (ginęła z widoku w rowie), część zaś szybko nadbiegała od zachodu. Czyli – jeśli się da, należy biec od zachodu. 
Rozgrzewka przed startem

Na starcie nastroje różne. Wszędzie wokoło słychać „byle bym tylko nie zgubił(a) się w lesie”. Przy tej ilości biegaczy to zawsze ktoś będzie w zasięgu wzroku, więc zawsze można o drogę się spytać;-) 

Wreszcie moja minuta startowa. Długi dobieg do lampionu. I dalej…. na azymut, przez górkę w poszukiwaniu rowu. Udało się trafić całkiem sprawnie. 

PK 2 – znowu tylko na azymut, po prawej ma być coś zielonego, potem po prawej coś mokrego. Zielone jest, mokre jest po prawej i na wprost, woda chlupie w butach…. Coś nie do końca tak jak trzeba. Wybiegam na drogę – PK 2 ma być przy zakręcie, a wiem że zniosło mnie na lewo, więc skręcam w prawo i lecę. Po drodze to ja ratuję kogoś, pokazując mu gdzie jest… Jeśli to jego pierwsze punkty, to szybko się zgubił;-) 

Biegam uważnie, obserwuję rzeźbę, więc PK 3 nie stwarza problemu. 

PK 4 daleki – za daleko na azymut po nocy – wybieram wariant drogowy – można się ciut rozpędzić, a przy samym lampionie światełka, więc łatwo z drogi do niego trafić. 

PK 5 – w …uj daleko, po drodze mokre, zielone…. Nie. Biegnę drogami. Przede mną także ktoś tak biegnie, ale to jakiś szybkobiegacz. Lekkie zawahanie w jednym miejscu – „gruba” droga zaznaczona na mapie okazał się w terenie ledwo dostrzegalna. 
Dobiegam w okolice punktu - po prawej mocno zielona i gdzieś tam na górce ma być dół z lampionem. Ustawiam azymut i pnę się do góry w młodniku. Tu i ówdzie nie daje się przejść, więc obchodzę. Ale jak to w młodniku – chodzenie na azymut bywa bardzo „umowne”. Mi tak wyszło w pewnym miejscu 90 stopni w lewo (po prostu szedłem pod górę). W efekcie trafiłem… nie tam, gdzie trzeba. Była podobnie ułożona granica kultur, więc pognałem w lewo, ale trafiłem… na drogę z której przyszedłem. Wiedziałem już gdzie jestem, więc znalezienie lampionu stało się wreszcie wykonalne. Ale straciłem dobre kilka minut na krążenie po krzakach. 

PK 6 i PK 7 bez większych przygód. 

Do PK 8 chciałem drogami. Dobiegłem do drogi, skręciłem w lewo i się rozpędziłem. Miałem skręcić w pierwsza porządną drogę w prawo. Znalazła się taka droga, nawet ktoś na niej się kręcił. Skręciłem. Po chwili droga zaczęła zmieniać kierunek za bardzo w prawo, pojawiły się jakieś zbyt wysokie wydmy po prawej i po lewej. Wiedziałem mniej więcej gdzie jestem na mapie – wyznaczyłem azymut i ruszyłem na poszukiwanie PK 8. Jak okiem sięgnąć po lesie biegali ludzie z czołówkami. Każda grupa w inną stronę. Po drodze trafiłem nawet na jakiś lampion, ale stanowczo nie mój. Chwilami zacząłem sobie przypominać te teksty ze startu o gubieniu się w lesie… I brać jakoś tak za bardzo do siebie. Ale wreszcie trafiłem na drogę, coś zaczęło się zgadzać i znowu jakieś latarki błyskające tam, gdzie mógłby być lampion. Trafiłem, choć znowu kilka minut straty… 

PK 9 widokowy – oczywiście zaliczyłem go od zachodu. Na PK 10 była już wydeptana inostrada. Na śladzie widać, że idealnie po kresce;-) 

PK 11 i 12 to już formalność. 

Został dobieg do mety. Ale z daleka widać światła, słychać głos spikera… Teraz nie ma co się oszczędzać- dobiegam do ostatniego punktu z południa, przez rów. 

Na mecie
Dostaję wydruk: startowałem siódmy, dobiegam na pierwszej pozycji. Przede mną startowali moi „bezpośredni konkurenci” – ci z którymi zwykle się ścigam i są wyraźnie za mną. Jak widać noc lubi płatać figle. Pomimo tych dwóch większych wpadek na jakieś 9 minut łącznie, zajmuje 7-mą pozycję. Gdyby nie te wpadki byłbym pewno czwarty – do podium to brakuje mi szybkości – w nocy biegam raczej ostrożnie. Teraz pora spać – jutro kolejny bieg, gdzie już nie będzie można zwalać winy na ciemność…. 


 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz