niedziela, 4 października 2026

Rodzinny bieg na orientację, czyli gra terenowa dla dzieci.

Byliśmy początkiem września  na takiej śmiesznej imprezce i aż do dzisiaj zastanawiałam się, czy o niej pisać. Bo to zaczęło się od informacji, że w Zielonce OKiS organizuje bieg na orientację, ale im bardziej zagłębialiśmy się w temat, tym mniej było tam BnO, a więcej gry terenowej. Ciekawość wzięła górę i zapisaliśmy się. Ponieważ drużyny musiały liczyć minimum trzy osoby, skaperowaliśmy starszą córkę i jak się później okazało - słusznie, bo wszyscy byli z dziećmi. No, może nie takimi po trzydziestce, ale dziecko to dziecko.
W dniu zawodów o umówionej porze stawiliśmy się w miejscu zbliżonym do podanego w regulaminie, bo dokładnie tam, gdzie podano, to nie wolno było wejść, bo to na terenie wojskowym. Nic to - grunt, że udało się wystartować. 
 
Przed startem.
 
Do znalezienia było 6 punktów kontrolnych oraz 3 czy 4 dodatkowe (bonusowe). Na punktach należało wykonać zadanie i muszę przyznać, że niektóre z nich były całkiem życiowe jak na przykład zbudowanie filtru do wody, rozpalenie ognia (to już przy mecie), czy przypomnienie sobie zasad udzielania pierwszej pomocy. Musieliśmy też odszyfrować wiadomość i wypełnić odczytane zadanie, napisać krótki wierszyk, a nawet wspiąć się na drzewo po słoiczek miodu.
 
PK 3
 
Rozpalenie ogniska okazało się najtrudniejsze:-)

Do punktów bonusowych teoretycznie miały odsyłać podane azymuty i odległości, ale jeden kierował w tak abstrakcyjnym kierunku, że nawet nie próbowaliśmy tam iść, na jeden trafiliśmy przypadkiem, inny wywiódł nas na manowce. Organizatorzy chyba od razu nie byli pewni tych azymutów, bo już na starcie powiedzieli, gdzie mniej więcej znajdziemy te bonusy. Tak nachalnie zresztą ich nie szukaliśmy, bo nie planowaliśmy wygrać, zostawiając tę atrakcję zespołom z dziećmi niepełnoletnimi.
Na metę dotarliśmy jako pierwszy zespół i dłuuugo czekaliśmy na resztę. W sumie na planowane ognisko z kiełbaskami nie zamierzaliśmy zostawać, ale byliśmy ciekawi jak inne zespoły poradzą sobie z rozpalaniem ognia. 
Podsumowując: z biegiem na orientację zabawa niewiele miała wspólnego, ale bawiliśmy się świetnie i nawet zastanawiam się, czy gry terenowe to nie jest moje powołanie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz