Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Światowy Dzień bez Samochodu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Światowy Dzień bez Samochodu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 września 2017

Metrem

Już myślałam, że piątkowy wieczór spędzę na błogim lenistwie, ale nie. Nic z tego. Chała. Darek zepsuł mi plany wymyślając InOTRInO. Że z okazji Dnia bez Samochodu będziemy się wozić metrem. No, ale do tego metra i tak musieliśmy dojechać samochodem, zwłaszcza, że zamówił u nas termos herbaty i tłuczenie się komunikacją miejską z naszego zadupia nie wchodziło w rachubę.
Z bliżej nieznanych mi przyczyn Tomek umyślił sobie, że impreza będzie się rozgrywać w obrębie stacji metra, bez wychodzenia na powierzchnię, w związku z czym nie wziął nawet nic od deszczu, a oboje nie wzięliśmy czołówek. Kiedy więc pobraliśmy mapy, nastąpiła lekka konsternacja - wynikało z nich, że na kolejnych stacjach trzeba będzie jednak wychodzić na powierzchnię i do tego błąkać się gdzieś po rozległej okolicy.
Utknęliśmy już na pierwszej stacji i dłuugo nie mogliśmy dopasować wycinka. Staliśmy pod latarnią (bo bez czołówek) i gapili się w mapę. Mi wycinek podpowiedział Mariusz, Tomek sam dopasował. Przez kilka pierwszych stacji spotykaliśmy co krok kogoś z mapą, dopiero później stawka się rozciągnęła i zostaliśmy sami.  Tak dla ułatwienia Darek załatwił z zarządem metra, że na każdej stacji powiesili mapkę okolic, dzięki czemu można było jakoś dopasować wycinki - w suchym i jasnym miejscu. Na zewnątrz byłoby znacznie trudniej. Z Tomkiem podzieliliśmy się obowiązkami - od doprowadzał na miejsce, ja dopasowywałam fotkę. I jedno i drugie bez czołówek było niezłym wyzwaniem, więc jeden stowarzysz i jeden opis uważam za sukces (mogło być więcej). Mam tylko jedno zastrzeżenie - niby trasa miała być do wożenia tyłka metrem (i na to się nastawiłam), a nabiegaliśmy się jak na zwykłych zawodach! Są też i plusy - wreszcie poznałam większość stacji metra i teraz w razie czego będę umiała się nim poruszać:-)

wtorek, 27 września 2016

Światowy Dzień bez Samochodu

Tomek niedawno obchodził Światowy Dzień bez Samochodu. Beze mnie. Ja robiłam mapy:-)


Pociąg do Łowicza
Nie żebym jakoś specjalnie to miasto kochał albo co. Chodzi o pociąg kolei żelaznej, czy jak się to teraz zwie. I to bezpłatny! Pretekstem był Światowy Dzień bez Samochodu i Koleje Mazowieckie, które przyłączając się do obchodów tego wydarzenia zafundowały darmowe przejazdy po województwie. Oczywiście była i bardziej istotna przyczyna - nasza Pani Prezes chce zdobyć ostatnie punkciki na któryś tam stopień odznaki dla wytrwałych/najwytrwalszych i potrafi wynaleźć i rozreklamować takie okazje. A okazja niezła bo w Łowiczu są aż 3 TRInA i to takie „prawie nie chodzone”. Rozkład jazdy dawał nam ok. 2 godzin czasu na ich zaliczenie (no chyba, że wrócimy następnym - dwie godziny później), start ok 15:20 ze śródmieścia. Zebrały się 3 chętne osoby (całkiem dobry przelicznik osób/TRInO). Rozpocząłem dzień bez samochodu… oczywiście dojazdem samochodem na stację PKP! Udało się znaleźć odpowiedni pociąg (pociąg to dla mnie atrakcja – przy aucie taki pociąg to normalnie egzotyka!!!). Sama podróż – jak podróż - nudnawa, żadnej rozróby, bijatyki, nawet kanara nie było… Tylko Ania pracowicie przepisywała pytania do TRIN, bo sobie ich nie wydrukowała. Było ich tyle, że akurat skończyła przed stacją w Łowiczu!
TRInO – jak TRInO – lekko biegowe z malowniczymi rozgrupowaniami i zlotami gwiaździstymi, jakimś BePeKiem z powodu remontu, jednym sprytnym stowarzyszem na rynku. Łowicz nie okazał się jakimś szczególnie ciekawym miastem. Dwa ostatnie punkty wysunięte gdzieś w strefę magazynową odpuściliśmy z powodu obaw o terminowe dotarcie na pociąg powrotny. Udało się zdążyć.  Kolejne półtorej godziny powrotu, przesiadka do samochodu i szczęśliwy powrót do domu. Kolejne 3 punkty do książeczki OInO zaliczone.