Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 28. Bieg Konstytucji 3 Maja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 28. Bieg Konstytucji 3 Maja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 maja 2018

Bieg Konstytucji

Kurcze, to było najdziwniejsze BnO w jakim brałam udział:-) Mapy organizatorzy upublicznili przed zawodami i to dużo przed - były na fejsie, na stronie organizatora i jeszcze w gazetce w pakiecie startowym, który to pakiet można było chyba z miesiąc przed biegiem odebrać. A i same mapy jakieś dziwne - start, meta i LOP-ka, tyle, że nie napisali ile punktów kontrolnych trzeba zebrać na tej LOP-ce.


Wycięliśmy sobie mapę z gazetki i nawet wzięliśmy ze sobą na start, ponieważ jednak nie wiedzieliśmy czy jest legalna, czy nie, to w końcu wyrzuciliśmy do kosza. Tymczasem okazało się, że organizatorzy zaplanowali pamięciówkę i na starcie nie dawali map - kto się nauczył trasy z tych opublikowanych wcześniej, ten wiedział gdzie lecieć. Ale kto się nie nauczył, też nie miał problemów, bo wyobraźcie sobie, od razu po starcie utworzył się jeden wielki tramwaj i wszyscy lecieli jeden za drugim całą kupą. Tramwaj liczący ponad sześć tysięcy osób - niezapomniany widok! Jedyny problem to był z wyprzedzeniem kogokolwiek, bo najpierw był straszny tłok i nie dawało się przepchnąć do przodu, a jak już się trochę rozluźniło, to zaczęło być ostro pod górkę i weź tu wyprzedzaj na podbiegu. Mimo to parę tysięcy luda udało się wyprzedzić, ale też parę tysięcy wyprzedziło mnie. Czasowo byłam tak gdzieś w okolicach  połowy stawki, a nawet przed połową, nie wiem tylko jak z punktami kontrolnymi, bo w wynikach nic o tym nie piszą - no, ale mówię, że jakieś dziwne to BnO było...
Za to załapaliśmy się na medale, ale dawali wszystkim, więc nie ma się co chwalić. Ale i tak się pochwalę, a co tam?


wtorek, 24 kwietnia 2018

Dwieście procent normy

A tak z innej beczki - zapisaliśmy się na Bieg Konstytucji. W sumie to namówił nas Krzysztof, a sam pięknie się wymiksował z udziału:-) W ramach przygotowań wybraliśmy się na trening organizowany co czwartek przez Aktywną Warszawę, żeby zobaczyć jak powinno się trenować oraz żeby zrobić sobie test FMS, który informuje o potencjalnym ryzyku kontuzji.
Zaczęło się od "roztruchtania" jak to określiła dziewczyna prowadząca trening. Nooo, po tym roztruchtaniu to ja już padałam na pysk, a tu okazało się, że to nawet nie była jeszcze rozgrzewka. Rozgrzewkę zrobiłam już z wywieszonym jęzorem i na rezerwie, oszukując na co drugim ćwiczeniu.  Kiedy już miałam się położyć i spokojnie sobie umrzeć, okazało się, że teraz dopiero rozpocznie się trening właściwy. Ponieważ byłam ciekawa tego treningu, to umieranie odłożyłam na później. Trening polegał na przebiegnięciu 10 razy ośmiusetmetrowego odcinka, z przerwami na dwustumetrowe odcinki truchtu. 

Tak dla przypomnienia - to co oni tam nazywają truchtem, to jest mój bieg na jakieś 80 % możliwości.  Po dwóch  odcinkach poddałam się, ale chytrze wymyśliłam, że pójdę na test, żeby nie było, że nie daję rady. Na teście trzeba było zrobić siedem ćwiczeń, z których część mi wyszła bardzo dobrze, część dobrze, a na dwóch całkiem poległam. Ostatecznie osiągnęłam wynik 17 punktów na 21 możliwych. Wynik poniżej 14 oznacza, że lepiej nie wychodzić z domu, bo człowiek się rozsypie, powyżej - nie jest źle, a im więcej punktów, tym lepiej. No to ze mną wbrew pozorom nie jest tak źle.
Gorzej jest z Tomkiem, bo osiągnął tylko 15 punktów i nie wiem, czy w ogóle puszczać go na jakieś zawody, żeby mi nie wrócił jako inwalida. Na razie co wieczór staje na "karnym jeżyku" i ćwiczy równowagę.

Po teście przebiegłam dla przyzwoitości jeszcze jedno ośmiosetmetrowe okrążenie, a potem okazało się, że to wcale nie koniec. Bo teraz mieliśmy biegać jeszcze szybciej, tylko na krótszym odcinku. Według polecenia - sto metrów na 80% możliwości. Ja to chyba musiałabym lecieć na dwieście procent, bo osiemdziesiąt, to było u mnie "roztruchtanie":-) Parę razy przeleciałam się aż do wyplucia płuc i wreszcie doczekaliśmy się rozciągania i końca treningu. Całość trwała dwie godziny.
Kurcze, my do tej pory wychodziliśmy pobiegać pół godzinki i myśleliśmy, że robimy trening, a tu się okazało, że to było tylko roztruchtanie...
Jak żyć, Panie Premierze? Jak żyć?