Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trzech Króli 2025. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trzech Króli 2025. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Trzech Króli na Tramwajowej.

Kolejny dzień po Olimpiadzie to już tylko trening, ale oczywiście z mapą. Najbardziej ucieszyło mnie wybrane miejsce, bo mieliśmy biegać w Starej Miłośnie, w okolicy Tramwajowej. Dawno nas tam nie było i już się stęskniłam za tym terenem.

 Szykujemy się do startu.

Ponieważ zarówno Olimpiadę jak i trening organizował Alex, więc trochę bałam się co tym razem wymyśli, ale wszystko było normalnie - mapa wyglądała jak zawsze, punkty w tych samych miejscach co zawsze, spokojnie i bezpiecznie.

Start.
 
Na pierwszy punkt ruszyłam niemal z zamkniętymi oczami, bo mniej więcej stał tam, gdzie zwykle. Ponieważ było to jednak mniej więcej, więc i na punkt wyszłam tak mniej więcej, ale wystarczyło się rozejrzeć.Na kolejne trzy leciałam na tej samej zasadzie - dobiec w okolicę i rozejrzeć się. Zadziałało. Po piątce spotkałam Tomka, który pomykał na swój punkt, więc mu pomachałam radośnie.
 
Za PK 5
 
Szóstka była za wydmą, a żeby dać nam bardziej w kość, po siódemkę i ósemkę autor mapy wysłał nas z powrotem na jej drugą stronę. A była to już druga przeprawa przez wydmę. Ja wiem, że to takie nic, ale mnie bardzo spowalnia.
 
PK 8
 
Dziewiątka w ciul daleko, oczywiście po niewłaściwej stronie wydmy, ale przynajmniej ścieżkami i drogami niemal na samo miejsce. Dziesiątka też nie za blisko i na kolejnej wydmie i do tego zmylili mnie zawodnicy z innej trasy przebiegający w pobliżu i aż zeszłam kawałeczek z azymutu sprawdzić po co tam biegają. Jak dla mnie, to po nic.

PK 10
 
Na jedenastce kolejny raz spotkałam Tomka i zaliczyłam kolejną sesję zdjęciową. Wiecie już dlaczego mamy takie marne czasy:-)
 
PK 11
 
Po jedenastce został jeszcze ostatni punkt, na który pobiegłam/poszłam prościutko po kresce, bo tak. A potem tylko meta i chwila czekania na Tomka.
Miejsce w klasyfikacji oczywiście pod koniec stawki, no bo wydma, ale przyjemność i satysfakcja z pobytu w lesie - pierwsze miejsce w osobistym rankingu.

Cała trasa.