Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hamburger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hamburger. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 września 2015

Takie tam ... trina i w ogóle...

Miało być o trinach, co to je wczoraj robiliśmy, ale mi się nie chce. No, może w skrócie.
T. przewiózł mnie cztery razy Puławską tam i z powrotem, bo punkty były po jednej i po drugiej stronie ulicy, więc systemowo - najpierw prawą, potem lewą. A potem okazało się, że drugie trino to ta sama trasa, więc apiać od nowa... Dobrze, że nie przegonił mnie tą trasą pieszo cztery razy, ale taki odważny, to on chyba nie jest.
Tradycyjnie na trasie sfrustrowały mnie obeliski, które występowały jedynie w opisie punktów, bo w naturze już nie. Na ogół zastępowały je pomniki, kamienie, tablice.
Jakby ktoś kiedyś robił trino - obelisk to takie wysokie i spiczaste. O, takie:

 
Z tej frustracji, to zrobiłam się taka głodna, że musieliśmy wstąpić na coś niezdrowego i wysoce kalorycznego, no i padło na hamburgera. Ale jakieeeego.... Był wielki, z prawdziwego mięsa, wypchany dodatkami i miał z milion kalorii.
Dlatego ponawiam apel z obeliskiem - nie mogę za często tak się żywić!