piątek, 6 marca 2026
WesolInO z dużą dawką wstydu.
sobota, 21 lutego 2026
Walentynkowe WesolInO dla niedowidzących
Czy można zrobić mapę do BnO dla osób w kwiecie wieku? Można! Potrafi to Michał;-) Ale… to chyba tylko taki jednorazowy wyskok z powodu Walentynek-)
Miało być bieganie w parze z Renatą (jak na Walentynki przystało), ale Renata załapała katar, kaszel, słowem nie była w żaden sposób zdolna do biegania. Pojechałem sam.
Pod urzędem dzielnicy, wjazdu do bazy pilnowały elektroniczne bramki. Niby wjazd bezpłatny, ale wjazd i wyjazd na parking wymaga niemałych akrobacji wykonywanych kierownicą. Szczerze mówiąc nigdy nie widziałem na tym parkingu kompletu (może poza jakimiś dużymi zawodami) i nie wiem czy takie inwestowanie w szlabany to dobra droga…
![]() |
| Już za szlabanem, prawie gotowy do startu |
Wracając do zawodów- dostałem mapę i poszedłem szukać startu…
na mecie! Tak duże symbole potrafią człowieka omamić!
Wreszcie znalazłem start, odpikałem się i ruszyłem…. Naokoło – bo po co po
śniegu załamującym się pod nogami biegać przez najwyższą w okolicy górkę?
Śniegu w lesie sporo. Z wierzchu zmarznięta pokrywa, ale na tyle cienka, że
człowiek zapada się powyżej kostek. Czyli bieganie „na kreskę” jest naprawdę
ciężkie.
Trochę naokoło do PK 1 (nie w tą ścieżkę wbiegłem, ale skala 1:5000 nie powoduje dużego nadkładania dystansu). Starałem się biegać ścieżkami – to była dobra decyzja.
Pierwszą rozterkę przeżyłem po PK 3. Niby bliżej drogami – i chyba jest jakieś dojście ukryte pod kółkiem. Zaczynałem ruszać już w tą stronę, ale trochę zniechęcił mnie płot niby oddzielający dojście do punktu. Pobiegłem naokoło, ale chwilę na niezdecydowanie straciłem.
Po PK 5 ścieżki się skończyły i trzeba było brodzić w śniegu. Nie powiem, nogi bolały po dłuższych odcinkach brodzenia w śniegu.
Sama trasa bez większych dramatów. Pod koniec trochę dałem ciała i dałem się wyprzedzić w wynikach kilku osobom, bo nie miałem siły biec na kreskę przez las. Ale grunt, że pobiegane;-)
piątek, 6 lutego 2026
WesolInO - czyli za zimno, za daleko i za ciężko.
Zimno było przeokropnie - tak, że po raz pierwszy nie przemogłam się, żeby zdjąć kurtkę i postanowiłam ruszyć na trasę w pełnym rynsztunku. Zresztą nie byłam jedyna, bo inni też woleli zachować ciepełko.
Spotkanie przy piątce trochę mnie rozkojarzyło, swoje dołożyło zmęczenie i na szóstkę poszłam głupio. To, że nawet na chwilę wyszłam na właściwą drogę niczego nie zmieniło, bo zaraz z niej zeszłam. Myślałam, że jestem dalej i skręciłam na niewłaściwym skrzyżowaniu. A potem było gorzej i gorzej. Nawet fakt, że kierunek drogi był dość abstrakcyjny nie zwrócił mojej uwagi. Co zresztą nie dziwne, bo od jakiegoś czasu weszłam w tryb przetrwania i czynności życiowe ograniczyłam do marszu przed siebie (żeby nie zamarznąć), a myślenie wyłączyłam. W końcu dotarło do mnie, że skoro i tak nie ma szans na szóstkę, to należy iść przynajmniej w kierunku mety, czyli na północ. Dobry (albo i nie) los sprawił, że idąc tak w stronę mety natknęłam się na zakręt sieci energetycznej i zorientowałam się, gdzie jestem. Z radości aż postanowiłam wrócić się po szóstkę, co w ogólnym rozrachunku nie miało żadnego sensu.
piątek, 23 stycznia 2026
WesolInO, czyli jak się głupio zgubić w znanym terenie.
Pierwszy punkt od razu na azymut, ale też od razu prowadziła do niego inostrada, mimo że startowaliśmy na początku stawki. Po drodze przegonił mnie Tomek, a ponieważ pierwszy punkt mieliśmy wspólny, to załapałam się na fotkę przy lampionie.
Z pozostałymi punktami na szczęście nie miałyśmy problemów i po zgarnięciu jedenastki i dwunastki razem zameldowałyśmy się na mecie.
czwartek, 27 marca 2025
Wiosenny ZAW-OR
Ostatnio rzadko bywamy na Marszach na Orientację. W tym roku padło na ZAW-OR bo: blisko domu, wybrać z nami chciała się Agata i dodatkowo musiałem powręczać puchary i dyplomy za TMWiM 2024.
Przyjechałem wcześniej, bo impreza miała się zacząć od „wręczania”. Oczywiście Ci, na których czekałem wcale się nie speszyli. Zresztą jest tak co roku – muszę łapać zwycięzców na wielu kolejnych imprezach;-)
![]() |
| Puchary czekają na zwycięzców TMWiM |
Załatwiłem co dało się załatwić, na start dotarły dziewczyny, więc ruszyliśmy na trasę etapu pierwszego.
![]() |
| Start etapu 1 na rolkostradzie |
![]() |
| Przy jednym z PK |
![]() |
| Meta E1 |
![]() |
| Szukamy PK 3 |
![]() |
| Wiosna znaleziona w lesie |
Kolejny azymut i poszukiwanie trzech wycinków. Nie udało nam się ich złożyć na sucho więc znowu szukanie lampionów. Znaleźliśmy lampion, jakiś ludzi przy nim i usłyszeliśmy coś o „PK 8”. Tu burza mózgów, trochę zlustrowaliśmy nasze spojrzenie i dostrzegliśmy sens w podbiciu PK 8 w tym miejscu. Jako że zostało nam już mało wycinków, metodą eliminacji dopasowaliśmy PK 2 (nie żebym to ja dopasował, tylko dziewczyny, które są bardziej spostrzegawcze). Nie chciało już nam się iść na PK 3 i sprawdzić, czy dobry lampion podbiliśmy (a szkoda, bo w rozliczeniu mogliśmy mieć lepszy wynik, gdybyśmy to zrobili), tylko poszliśmy na dwa ostatnie PK 9 i PK 5.
Na metę dotarliśmy o dziwo w czasie, pomimo zawirowań związanych z sytuacjami „nie wiemy, gdzie jesteśmy”. Właśnie pojawiły się wyniki – mamy jednego stowarzysza na PK 3 w etapie 2 - tego, którego nie chciało nam się sprawdzić.
![]() |
| Tak chodziliśmy an etapie 1 (puzlle nie przestawiane) |
![]() |
| Etap 2 wycinki włożone na swoje miejsca |



















































